Przecież mówił, że już nie będzie… Historie kobiet dotkniętych przez los

28 września 2019

Osiem piekielnych historii

Daria Górka oddaje w swojej książce głos kobietom, które przez lata były maltretowane, bite i gwałcone przez własnych mężów. Głos we współczesnym dyskursie publicznym bardzo potrzebny, ponieważ nadal, żyjąc w społeczeństwie patriarchalnym, w wielu miejscach kraju kobiety są traktowane jak przedmioty należące do mężczyzny, którego poślubią. Aż do śmierci to poruszająca opowieść o akcie desperacji i rozdzierającej niemocy. Tłumaczy również bardzo dokładnie czym jest przemoc domowa, jak podzielić ją na kategorie i kiedy powinniśmy zgłosić się do specjalisty, zauważając którykolwiek z podanych symptomów.

Kobiety z historii Górki odsiadują obecnie wyroki za morderstwo w polskich więzieniach. Zgodziły się przekazać swoje historie, głównie ku przestrodze dla innych. To dość wyczerpujące studium nad psychologią ofiary, poczuciu przynależności do toksycznej relacji i wstydzie. Więzienie, dla każdej z nich, paradoksalnie, jest wolnością po latach traumy, ciągłego strachu i bólu. By głos nie był jednostronny po ich opowieściach mamy rozmowy ze specjalistami, którzy zajmują się na co dzień przemocą domową i jej przeciwdziałaniem. Ważny głos należy do osób codziennie dyżurujących na Niebieskiej Linii, przeznaczonej dla ofiar przemocy, służącej interwencji dla osób w różnym wieku.

 

Wszyscy wiedzieli, że tak będzie

Rozmówczynie autorki niejednokrotnie powołują się na to, że wszyscy z ich otoczenia wiedzieli jaka sytuacja panuje u nich w domu. Nawet pytani wprost używali kuriozalnych, utartych schematów, które ani trochę nie pomagały. Każe im się wytrwać, bo przecież są dzieci, bo co powiedzą ludzie, bo przecież przysięgały, że będą z mężami na dobre i na złe. Przed ołtarzem przysięgały! Mąż bije? To się pewnie interesuje, zależy mu. Kobiety zostawały przez to same, ze swoim cierpieniem i narastającą niemocą, aż w końcu postanowiły wziąć sprawy we własne ręce.

Większość rozmówczyń ugodziła swoich partnerów nożem w serce, co symboliczne i zarazem dwuznaczne. Okazuje się też, że tylko pierwszy cios jest traktowany jako obrona własna, reszta podlega pod morderstwo w afekcie. Każda z kobiet pochodzi również z innej warstwy społecznej, wiele z nich nie doświadczyło przemocy ze strony pijących ojców, ojczymów. Wiodły na pozór normalne życia, a i partnerzy przed ślubem nie zawsze pokazywali oznaki, że coś może być nie tak. Chociaż kilka pań się reflektuje i potrafi zauważyć wczesne symptomy takich zachowań. Co ważne, każda z nich potrafi na podstawie własnych doświadczeń podać przepis na to, jak nie zabrnąć w takim związku za daleko. Że można odejść, można znaleźć siłę i przede wszystkim uwolnić się od traumy.